Frajda była kochaną foksicą, moją opiekunką i towarzyszką dzieciństwa. Była ze mną zawsze, "wychowała" mnie, mojego brata i naszą pierwszą azjatkę Bachtę. Miała na głowie tyle zajęć rodzinnych, że nie miała czasu na karierę w ringach i wzięła udział tylko w trzech wystawach, otrzymując oceny Doskonałe.
Niestety nie dochowała się potomstwa. Straciła ciążę i została wysterylizowana. Myśleliśmy, że przez to zdarzenie nasza hodowla foksów się skończyła. Jak się później okazało, nastała tylko długa przerwa... do 2001 roku.
Żyła 15 lat. Dokuczał jej nowotwór łapy. Gdyby nie on, żyłaby pewnie jeszcze trochę. Pustka po jej odejściu jest wielka. Wtedy nie myśleliśmy, że za pół roku pojawi się w naszym domu mała foksterierka... Cuxa, a przygoda z foksterierami rozpocznie się na nowo...


Frajda noworodek